KRÓTKA HISTORIA BOULDERINGU

Ostatnio bardzo wkręciłam się w bouldering i tak naprawdę od pewnego czasu moje treningi opierają się głównie na udoskonalaniu umiejętności pod ten rodzaj wspinaczki. Kiedy wspominam o tym w towarzystwie, rzadko kiedy moi rozmówcy wiedzą o czym mówię. To skłoniło mnie do napisania tekstu, który wytłumaczy czym jest ten sport oraz przybliży jego historię.

TAK WIĘC CZYM JEST BOULDERING?

Bouldering to krótsza, co nie znaczy, że prostsza, forma wspinaczki. Wyróżnia się brakiem asekuracji liną, w zamian której korzysta się z crashpadów (przenośnych materacy) oraz pomocy spotter'a, czyli osoby zabezpieczającej wspinacza przed niekontrolowanym lub potencjalnie niebezpiecznym odpadnięciem.

Wszystko zaczęło się w domu przy ul. księdza Leopolda Markiefki 94 w Katowicach. Tam, na śląsku w dzielnicy Bogucice urodził się legendarny później Jerzy Kukuczka. Jego rodzina pochodziła z Istebnej, to właśnie w Beskidzie Śląskim Jurek zaczyna jeździć na nartach i chodzić po górach.


,,Jestem wprawdzie urodzony w typowym śląskim familoku i wychowany na podwórku, gdzie w centralnym miejscu stoi hasiok, czyli śmietnik, ale z rodziców beskidzkich górali. Dusza i serce są we mnie góralskie. O swoim istebniańskim pochodzeniu zawsze pamiętam."

~Z pamiętnika Jerzego Kukuczki.


Ale, ale, nie trzeba jechać w rodzinne strony żeby pobyć w górach, w górniczej metropolii też są. I to nie jakiś tam góry, tylko Alpy. Tak, dokładnie! Są to hołdy mierzące dobrych kilkanaście merów usypane z odpadów kopalni Karolina.


Zanim jednak pojawia się w życiu Kukuczki taka prawdziwa wspinaczka (skałki i góry wysokie, bo po schroniskach już chodzi), taka na poważnie, było podnoszenie ciężarów. Jurek ma potencjał, oj i to jaki! W końcu, nie każdy 14 latek podnosi bez większego problemu 325 kg.


Trzy lata póżniej, bo w 1965 r. po raz pierwszy dotyka skały wapiennej i jego życie zupełnie się zmienia. Teraz jeździ już tylko do Jury Krakowsko-Częstochowskiej, a wspinaczka staje się najważniejszym elementem jego życia.


,,Zobaczyłem, że ludzie wspinają się na rękach po pionowej ścianie. Dotknąłem skały, podciągnąłem się, wyczułem,że nie tylko jakoś się trzymam, ale potrafię ja jakoś pokonać. Tak odkryłem zupełnie dla mnie nowy, pionowy świat. Od tej pory wszystko inne przestało się liczyć."~Z pamiętnika Jerzego Kukuczki.

TRUDNOŚCI

Tak, jak ma to miejsce w ''normalnej" wspinaczce z liną, bouldering ma swoje skale trudności, wśród których wyróżniamy trzy : Verma, Frankenjury i Fontainbleau. Chciałabym skupić się jednak głównie na tej pierwszej, najpopularniejszej. której nazwa pochodzi od "ksywy" John'a Sherman'a.Pierwszy system wyceny baldów był pomysłem, nikogo innego, jak John'a Gill'a. Wprowadził on trzystopniową skalę, w której najprostszy problem (B1) odpowiadał wówczas najtrudniejszej drodze wspinaczkowej (tradowe 5.10). W związku z tak wysoko narzuconym poziomem baldy B3 zarezerwowane były dla najlepszych, a ich drugie powtórzenie automatycznie degradowało trudność do B2. W praktyce więc zaproponowana przez Gill'a trzystopniowa skala okazała się nieskuteczna.


,,Dziewięćdziesiąt dziewięć procent istniejących problemów boulderowych wycenionych było na B1 wsystemie John'a. był on jedyna osobą wspinającą się na wyższym niż ten poziomie."

~ Richard Goldstone


Poszukiwania nowej zaczęto więc od wybrania litery, która miałaby służyć jako jej podstawa. Początkowo pod uwagę brane było 'H' od rejonu Hueco Tanks oraz 'J'. Finalnie zdecydowano się jednak na 'V'. I chociaż nadal nie było to perfekcyjne rozwiązanie to pozostało w środowisku wspinaczkowym do dzisiaj.Skala Verm'a, tak jak większość innych jest tzw. skalą 'open-ended'. Oznacza to, że jedynym ograniczeniem są ludzkie możliwości i rośnie ona wraz z umiejętnościami sportowców. Krótko mówiąc, im trudniejszy problem, tym większy numer.

To by było na tyle, jeżeli chodzi o historię boulderingu. Dajcie znać w komentarzach czy taka forma posta wam odpowiada i czy chcielibyście dowiedzieć się czegoś więcej na temat tego sportu? Czekam też na wasze sugestie co do kolejnych dyscyplin, których początki chcielibyście poznać.

Daj znać jak Ci się spodobało.

Sprawdź również :

LODOWY SPRINTER - wywiad

Dani Arnold to szwajcarski wspinacz lodowy i mikstowy. Na swoim koncie ma już najszybsze wejścia bez asekuracji na takie szczyty jak Matterhorn czy Grandes Jorasses.

DIVE CLIMB REPEAT

Jeżeli ktoś z was śledzi mnie na Instagramie albo Facebooku wie, że jestem nurkiem z licencją PADI. Co najbardziej lubię w tym sporcie i gdzie schodziłam pod wodę?

KOBIETY TEŻ BYŁY NA EL CAP!

Od jakiegoś czasu słyszymy głównie o mężczyznach działających na El Capitan w Yosemite. Co prawda nie wyprzedziły mężczyzn, którzy zdobyli szczyt jakieś 20 lat wcześniej, ale na pewno bardzo ich zaskoczyły.

THE DAWN WALL - recenzja

W czwartek 25.10.2018 w kinach można było premierowo obejrzeć film obowiązkowy na liście każdego sympatyka wspinaczki - The Dawn Wall w reżyserii Josha Lowella i Petera Mortimera.

JUREK KUKUCZKA

,,Zobaczyłem, że ludzie wspinają się na rękach po pionowej ścianie. Dotknąłem skały, podciągnąłem się, wyczułem,że nie tylko jakoś się trzymam, ale potrafię ja jakoś pokonać. Tak odkryłem zupełnie dla mnie nowy, pionowy świat. Od tej pory wszystko inne przestało się liczyć."